Lewica atlantycka. Jak CIA stworzyła New Labour. « Dziennik gajowego Maruchy


W świecie zachodnim można mieć (prawie) dowolne poglądy polityczne. Byle były pro-amerykańskie…

Błędem byłoby mniemać, że amerykańska agentura wpływu ogranicza się wyłącznie do krajów peryferyjnych oraz tych przygotowywanych do kolejnych inwazji demokracji. Już w końcowej fazie Zimnej Wojny w ścisłej współpracy agencji wywiadowczych i organizacji lobbingowych stworzono mechanizmy mające kształtować bieżącą i przyszłą politykę najbliższych nawet sojuszników USA, takich jak Wielka Brytania.

Szczególną uwagę Waszyngtonu przyciągały środowiska lewicowe, w tym silne na Wyspach ruchy antywojenne i pro-rozbrojeniowe. W efekcie tak, jak w przeciągu następnych kilku dekad udało się utrzymać atlantycką dominację nad europejską, w tym brytyjską prawicą, a nawet rozciągnąć takie wpływy na środowiska dotąd antysystemowe – podobnej inwigilacji i manipulacji poddana została lewica, zarówno establishmentowa, jak i dotychczas niezależna.

Malwiny. Dlaczego lewica powinna pozostać antywojenną.

Początkiem całej operacji było poważne zaniepokojenie Amerykanów możliwością zwycięstwa labourzystów w wyborach do Izby Gmin w 1983 r. Kompromitacja polityki gospodarczej pierwszej kadencji Margaret Thatcher była wówczas tak widoczna, że właśnie przyjęcie jednoznacznie lewicowej platformy wyborczej przez Partię Pracy pod kierunkiem Michaela Foota wydawało się prostą drogą do zwycięstwa lewicy, domagającej się opuszczenia EWG, likwidacji Izby Lordów oraz natychmiastowego zakończenie programu zbrojeń jądrowych TRIDENT.

By uniknąć nieuchronnego, jak się wydawało, wyjścia UK spod dominacji amerykańskiej – na polu polityki wewnątrz-brytyjskiej zdecydowano się wówczas na dokonanie centrowego rozłamu w Labour Party (co ciekawe, współczesna Social Democratic Party, choć zachowuje ciągłość z ujawnionym wówczas prawym, liberalnym skrzydłem labourzystów jest dziś w większej mierze formacją socjal-konserwatywną i umiarkowanie NATO-sceptyczną).

Przede wszystkim jednak Waszyngton zdecydował się poświęcić argentyńskiego piona dla utrzymania brytyjskiego hetmana. Zachęcona umyślnie prowokacyjnym amerykańskim désintéressement junta z Buenos Aires podjęła próbę wyzwolenia Wysp Malwińskich, co uratowało Thatcher, tworząc tej nieudolnej histeryczce legendę „Żelaznej Damy”, a wobec zawahania lewicy wobec propagandy wojennej – ukształtowało także precedens uniemożliwiający przedstawienie realnej alternatywy dla agendy neoliberalnej.

Tymczasem Partia Pracy przegrała i to sromotnie nie dlatego bynajmniej, że „napisała najdłuższy list samobójczy w historii”, czyli swój ówczesny program wyborczy, ale dokładnie odwrotnie – bo się mu sprzeniewierzyła, pozwalając Thatcher na kabotyńskie występy na czołgach. Realni zleceniodawcy szwindlu mieli jednak pewną świadomość, że tak bezczelny numer udaje się tylko raz bez zabezpieczeń, a zatem Labour Party musi zostać raz i na zawsze zabezpieczona przed wpływami autentycznej, antyliberalnej i antyimperialistycznej lewicy.

Jawne ramiona CIA

Ponieważ liczba kolonii amerykańskich, które można by podstawić Anglikom do kolejnych małych zwycięskich wojenek wydawała się ograniczona – zdecydowano się na rozwiązanie bardziej systemowe. ę ograniczona – zdecydowano się na rozwiązanie bardziej systemowe. Jeszcze w czerwcu 1982 r., podczas swej wizyty w UK prezydent Ronald Reagan przedstawił koncept  National Endowment for Democracy, instytucji przeznaczonej do budowania i finansowania wpływów amerykańskich w partiach politycznych, związkach zawodowych i organizacjach społecznych świata zachodniego.

Jak 15 lat później przyznał m.in. the New York Times – była to od początku formuła „robienia jawnie tego samego, co CIA robiła tajnie przez dekady”, czyli tworzenia i obalania rządów pod dyktando waszyngtońskich elit.

Formuła ta sprawdza się znakomicie zwłaszcza w okresach eskalacji napięcia międzynarodowego, nie tylko zresztą w bezpośrednim interesie USA, ale także zwłaszcza „Izraela”. Tylko w ciągu ostatnich sześciu lat NED przekazała co najmniej £2.638.967. brytyjskim grupom medialnym i lobbingowym takim jak  BellingcatFinance UncoveredopenDemocracyIndex on CensorshipArticle 19, the Media Legal Defence Initiative, oraz the Thomson Reuters Foundation.

Granty i stypendia szczególnie chętnie były przyznawane autorom i wydawnictwom mogącym mieć wpływ na lewicową i niechętną polityce amerykańskiej część brytyjskiej klasy politycznej. Prezydent Donald Trump zdążył wprawdzie zaproponować połączenie NED, gospodarującego rocznym budżetem rzędu $135,5 milionów z innymi, działającymi bardziej jawnie agendami amerykańskiej propagandy, jednak pomysł ten nie dojrzał widać do realizacji przed wyprowadzeniem Trumpa z Białego Domu.

Rzecz jasna w systemie amerykanizującej korupcji politycznej są to tylko drobne.

Innym ramieniem CIA na rynku brytyjskim jest np. British-American Project, również powstały jeszcze w latach 80-tych i jeszcze wyraźniej ukierunkowany na eliminację lewicowej opozycji. To właśnie ten ośrodek jest uznawany za co najmniej współautora sukcesu w postaci usunięcia Jeremy’ego Corbyna z pozycji lidera Partii Pracy i wypchnięcia poza tę formację większości jego zwolenników, w związku z zarzutami „antysemityzmu” i „tranosfobii”, czyli popierania wolnej Palestyny, feminizmu i agendy skupionej na interesach klasy robotniczej.

BAP jawnie werbuje posłów, radnych i szczególnie obiecujących działaczy labourzystowskich, zwłaszcza młodych, a więc obiecujących, jednak bez zapominania o ścisłej wierchuszce otaczającej sir Keira Starmera.

Transatlantycka wspólnota

Oficjalnie towarzystwo to opisuje się jako „transatlantycka wspólnota ponad 1.200 liderów, wschodzących gwiazd i kreatorów opinii publicznej, pochodzących z szerokiego spektrum zawodów, środowisk i poglądów politycznych”.

Realnie w tzw. dojrzałej demokracji, ba! – matce wszystkich liberalnych demokracji, czyli UK, sprowadza się to jednak do takiego samego łowiska stypendialnego, jak wszelkiej maści szkolenia dla liderów młodej demokracji: oczarowujący wyjazd do Stanów, gdzie wszyscy cię słuchają, wychwalają i obiecują zawrotną karierę, a następnie… płacenie składek przez samych zainteresowanych liczących na posady czy miejsca mandatowe w ramach realnej odpłaty za gorliwe trzymanie się przedstawionej linii.

Nie inaczej działa to w polityce brytyjskiej i z nie mniejszą kpiną opisał to kiedyś Roman Dmowski w swoim „Dziedzictwie”. Nawet relatywnie niewielkie granty indywidualne korumpują bowiem w sposób absolutny i często bezpowrotny, tworząc trwałe mechanizmy uzależniające, przynoszące sponsorom zyski znacznie przekraczające pierwotne nakłady. Choć oczywiście: służyć trzeba coraz intensywniej, nawet jeśli samemu się za to płaci!

BAP oczywiście nie ogranicza się do labourzystów, z tych samych środków finansowano między innymi bezpośrednie zaplecze premiera Borisa Johnsona, czołówka British Army i służb specjalnych. Zapewne także dlatego znaczna część wysiłków podopiecznych Projektu skupiona jest na blokowaniu aktywności Kampanii na rzecz Rozbrojenia Nuklearnego (CND).

Grupa od dekad skupiona na usunięciu broni jądrowej (zwłaszcza amerykańskiej) z Wysp tradycyjnie była kadrowo i organizacyjnie powiązana z brytyjską lewicą, podobnie jak i inicjatywy wsparcia dla palestyńskiego ruchu wyzwoleńczego oraz bojkotu wytworów syjonistycznej okupacji na Bliskim Wschodzie. Jak się okazuje – to amerykańskie pieniądze i wpływy miały i mają za zadanie eliminowanie tego typu poglądów z głównego nurtu zachodniej polityki wszelkimi metodami, niekoniecznie takimi uznawanymi za zgodne z pryncypiami liberalnej demokracji parlamentarnej.

„Wszystko, co w naszej mocy!”

Jeremy Corbyn był celowniku amerykańskich lobbystów/wywiadowców właśnie od pamiętnych wyborów 1983 r., kiedy to po raz pierwszy zdobył mandat poselski. Pilnie monitorowana aktywność polityka w 2019 r. doprowadziła ówczesnego US sekretarza stanu, Mike’a Pompeo do konstatacji: „Możliwe, że panu Corbynowi uda się i zostanie wybrany. To realne. Jest więc jasne, że nie będziemy czekać, aż zrobi wszystkie te [zapowiadane] rzeczy, by się nas pozbyć. To my zrobimy wszystko, co w naszej mocy. Zbyt ryzykownie byłoby czekać, aż mu się powiedzie”…

No i zrobiono. BAP, a faktycznie ambasada USA w Londynie wprost finansowały i wspierały w obrębie Labour Party osoby i ośrodki sprzeciwiające się lewicowej i antyimperialistycznej linii Corbyna, wykorzystując zbierane jawnie przez lata środki m.in. od czołowych globalnych korporacji działających również na rynku brytyjskim, jak Monsanto, Coca-Cola, Saatchi & Saatchi, JP Morgan, Vodafone czy BP.

Jak wiadomo – akcja ta zakończyła się sukcesem, a współczesna Blue Labour Starmera z powodzeniem może wykonywać zadania drugiej linii obrony anglosaskiego, globalistycznego imperializmu na wypadek kompromitacji torysów. To właśnie jest bowiem sekret dalszego kontynuowania legendarnej brytyjskiej ciągłości politycznej.

Zjednoczone Królestwo było jest, jest i będzie jednym z głównych ośrodków geopolitycznych świata, faktycznie dzięki powiązaniu z czołowym centrum globalnej finansjery. Tym bardziej jednak UK pozostaje podatne na wpływy bratniego imperializmu amerykańskiego, często realizowanego niemalże za garść dolarów i metodami analogicznymi do stosowanych w podrzędnych, peryferyjnych koloniach typu III RP. Amerykańskie kompleksy wobec Brytanii kończą się bowiem wyraźnie tam, gdzie się zaczyna się hegemoniczny interes.

Lekcja zaś postępowania z jednym z najsilniejszych niegdyś ośrodków autentycznych ośrodków europejskiej lewicy – z pewnością pomogła też w skutecznym rozbrojeniu tego typu postaw w innych państwa Starego Kontynentu.

Konrad Rękas „Chart”
https://chart.neon24.info

This entry was posted on 2022-12-26 (Poniedziałek) @ 19:16:08 and is filed under Polityka.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.

You can leave a response, lub trackback from your own site.

We will be happy to hear your thoughts

Leave a reply

Shopping cart